W drugiej grupie informowano natomiast, że uderzenia prądem stosowane będą w sposób przypadkowy w trakcie roz­wiązywania zadania, a ich celem jest utrzymanie czujności i na­piętej uwagi n, badanych (poczucie braku kontroli). Przed przy­stąpieniem do właściwego eksperymentu, ale już po wstępnych instrukcjach, które omówiliśmy, ustalono indywidualnie z każdym z badanych trzy poziomy szoku, dającego a) ledwo dostrzegalne wrażenie bólu, b) ból wyraźnie dostrzegalny, ale do zniesienia c) maksymalne natężenie bólu, po którego przekroczeniu badany nie mógłby już brać udziału w eksperymencie. Okazało się, że osoby, u których wytwarzano poczucie kontroli nad uderzeniami prądem elektrycznym, określały mniej więcej dwukrotnie większe intensywności szoku (wyrażone w miliamperach) jako umiarko­wane (b) i maksymalne (c), niż czyniły to osoby z grupy, w której tego poczucia nie było; obie te różnice osiągały stopień znamien­nych statystycznie. Oznacza to, że samo wrażenie bólu jest m. in. funkcją poczucia, że panuje się, lub też nie panuje się nad otrzy­mywaniem bodźców bólowych.

W celu sprawdzenia tej hipotezy, eksperyment powtórzono, z tym że wprowadzono do niego następującą modyfikację: za pomocą specjalnej instrukcji wytworzono u części badanych przekonanie, że mogą w dowolnej chwili wyłączyć hałas, gdyby okazał się on dla nich szczególnie przykry i uciążliwy. Jednocześnie eksperymentator dawał do zro­zumienia, że wolałby jednak, aby badany nie posługiwał się wy­łącznikiem („gdyż mogłoby to zepsuć eksperyment”). Mimo że żaden z badanych nie użył wyłącznika, samo wytworzenie poczu­cia kontroli nad warunkami wykonywania zadania zwiększyło w sposób istotny stopień tolerancji na frustrację i sprawność inte­lektualną w próbach wykonanych po zakończeniu fazy hałasu.W innym eksperymencie, K. S. Boweris (1968) badał wpływ, jaki u osoby badanej poczucie kontroli nad stosowaniem wobec niej szoku elektrycznego wywiera na związane z nim wrażenie bólu. W jednej grupie informowano badanego, że podczas pokony­wania labiryntu będzie otrzymywał uderzenie prądem, jeżeli jed­nak wykaże wystarczającą zręczność i nauczy się unikać ściągają­cych karę reakcji, zaoszczędzi sobie bólu i przykrości (poczucie kontroli).

Skoro omawiane dotąd badania sugerują istnienie związku między poczuciem kontroli nad otoczeniem a samokontrolą emo­cjonalną, można postawić sobie pytanie, skąd ów związek się bierze.Być może, poczucie kontroli nad otoczeniem może wywierać bezpośredni wpływ na (negatywne) stany emocjonalne, osłabiając je, lub też ograniczając ich niekorzystny wpływ na zachowanie. Wskazują na to np. wyniki licznych badań nad stresem psycholo­gicznym: zarówno zwiększenie kontroli poznawczej, jak i kontroli behawioralnej nad otoczeniem prowadzi na ogół do redukcji stresu (por. Lefcourt, 1972; Averilł, 1973) i jego niekorzystnych efektów następczych.Tak np. D. C. Glass, J. L. Singer i L. N. Friedman (1969) stwier­dzili, że jeżeli badani rozwiązują pewne zadania umysłowe w wa­runkach hałasu o charakterze nieprzewidywalnym (poszczególne odcinki czasu trwania hałasu są nierówne i zmieniają się w sposób przypadkowy, podobnie jak i przerwy między nimi) występuje ciekawy efekt następczy. Polega on na czasowym obniżeniu się sprawności intelektualnej i spadku tolerancji na frustrację w po­równaniu z grupą, którą poddano działaniu hałasu regularnego, przewidywalnego. Autorzy wysunęli hipotezę, że przyczyną tego efektu jest powstanie u jednostki poczucia, że nie może ona kon­trolować sytuacji, w której się znalazła.

Okazało się, że przekonaniu o wewnętrznym umiejscowieniu kontroli towarzyszą konstruktywne formy reago­wania na przeszkody (skupianie się na sposobach ich przezwycię­żania, r=-0,857, p<0,01), przeświadczeniu zaś o umiejscowieniu zewnętrznym kontroli — reakcje nastawione na obronę własnego ja (por. znaną typologię reakcji na frustrację autorstwa S. Rosen- zweiga, 1944, a także pracę: Frączek, Kofta, 1975). Szczególnie wy­raźny był związek zewnętrznego umiejscawiania kontroli ze skłon­nością do reakcji intropunitywnych (r=—0,569, p<0,01). Okazało się też, że im umiejscowienie kontroli staje się bardziej zewnętrzne, tym wyższe są wyniki w skali lęku obezwładniającego (debilitating anziety) i tym niższe w skali lęku facylitującego (facilitating anziety). Wyniki te pozostają w zgodzie z hipotezą o związku mię­dzy poczuciem sprawowania kontroli nad otoczeniem a samokon­trolą emocjonalną. Należy bowiem oczekiwać, że jednostki z dobrą samokontrolą będą wykazywały raczej konstruktywne, realistycz­ne formy reakcji na przeszkody oraz odporność na stres, ściśle związaną z facylitującym, „korzystnym” lękiem podczas rozwiązy­wania zadań o charakterze intelektualnym.

Istnieje też szereg badań, które w pośredni sposób wskazują na związek między wewnętrznym umiejscawianiem źródła kon­troli a stopniem samokontroli.Można wysunąć przypuszczenie, że procesy psychoterapii po­legają w znacznym stopniu na odzyskiwaniu przez pacjenta kon­troli nad swoim postępowaniem i życiem emocjonalnym (por. Dollard i Miller, 1967). Dlatego też jest rzeczą interesującą, że nawet niezbyt długa parotygodniowa psychoterapia, jeśli jest skuteczna (tzn. jeśli terapeuta notuje u pacjenta wyraźną poprawę), po­woduje znamienne przesunięcie się pacjenta z bieguna „zewnętrz- ności” ku biegunowi „wewnętrzności” w kwestionariuszu Rottera (por. Gillis, Jessor, 1970).Interesujących danych dostarczają też badania Betterfielda (1964). Zanalizował on relacje zachodzące między rotterowskim wymiarem osobowości a typem reakcji na frustrację (których po­miaru dokonano za pomocą Inwentarza Frustracji Childa i Wa- terhouse’a) oraz sposobem, w jaki lęk wpływa na zachowanie jed­nostki (stałą tendencją do reagowania lękiem obezwładniającym lub facylitującym).

Badania walidacyjne wykazały, że osoby „wewnętrzne” odznaczają się skłonnością do aktywnego oddziaływania na otoczenie w pożądanym przez siebie kierunku oraz charakteryzują się m. in. takimi cechami, jak potrzeba osiągnięć, aktywność intelektualna, skłonność do dominacji, wytrwałości i porządku, dobre samopo­czucie i samoakceptacja (por. Rotter, 1966; Hersch, Scheibe, 1967). Istnieje też grupa wyników, które wskazują na związek między przekonaniem o wewnętrznym umiejscowieniu kontroli a wystę­powaniem samokontroli. Stwierdzono mianowicie, że wśród nie­palących jest znacząco więcej .„wewnętrznych” niż wśród palaczy. Ponadto stwierdzono, że po ogłoszeniu znanego raportu o szkodli­wych następstwach palenia, wśród osób, które szybciej rzuciły palenie i nie wracały do niego przez dłuższy okres czasu, było więcej osób „wewnętrznych” (por. Rotter, 1966). Hersch i Scheibe (1967) uzyskali istotną statystycznie korelację między przekonaniem o „wewnętrzności” a wynikami w badaniu skalą samokontroli kwestionariusza CPI Gougha. Shybut (1970) stwierdził, że osoby o tzw. silnym ego (ocenianym za pomocą skali Barrona), które wykazują skłonność do dłuższego oczekiwania na odroczoną gratyfikację w badaniach metodą wyboru hipotetycz­nego niż osoby o słabym ego, okazują się też od nich w istotnym stopniu (p<0,001) bardziej „wewnętrzne” (w świetle wyników ba­dania wspomnianym kwestionariuszem Rottera).

Sporo badań na ten temat związanych jest z koncepcją i tech­niką badawczą opracowaną przez J. Rottera (1966). Przyjmuje on, że jedną z ważnych determinant zachowania człowieka jest sto­pień, w jakim spostrzega on nagrody i kary jako następstwo włas­nych działań. Opierając się na tym kryterium, wyodrębnia Rotter jednostki przekonane o tym, że kary i nagrody, z jakimi spotykają się ze strony otoczenia, są na ogół efektem ich własnego postę­powania (nazywa je osobami, które są przeświadczone o wewnętrz­nym umiejscowieniu źródła kontroli), oraz jednostki, które sądzą, że wzmocnienia te kontrolowane są przez siły niezależne od nich samych, takie jak traf, los, przypadek itp. (osoby przeświadczone zewnętrznym umiejscowieniu źródła kontroli). Do pomiaru oma­wianej zmiennej osobowościowej skonstruował on specjalny kwe­stionariusz. W każdym z jego punktów badany dokonuje wyboru między dwoma sądami, w rodzaju: „Wiele niepowodzeń ludzkich płynie z braku szczęścia” (kontrola umiejscowiona zewnętrznie). „Niepowodzenia ludzi wynikają na ogół z błędów, jakie sami po­pełniają” (kontrola umiejscowiona wewnętrznie).

Jeżeli założenie to oka­załoby się prawdziwe, pozwoliłoby wyjaśnić sprzeczności w wy­nikach badań. Należałoby wtedy wręcz spodziewać się, że pacjent z nerwicą natręctw, mimo wykazywania tego samego stopnia „ana­lityczności” w spostrzeganiu, jaki występuje u osoby normalnej, emocjonalnie zrównoważonej będzie — w przeciwieństwie do tej ostatniej — przejawiał zaburzenia kontroli emocjonalnej, ponie­waż postawa, jaką przyjmuje, ma charakter sztywny, przymusowy. Kończąc, można więc stwierdzić, że istnieje niemało dowodów empirycznych na rzecz tezy, iż wyższym poziomom zróżnicowa­nia psychologicznego, ujawniającego się w analitycznym stylu pereepcyjnym, towarzyszy większy stopień samokontroli. Nie oznacza to, że związki między kontrolą a zróżnicowaniem są kla­rowne teoretycznie i mają zupełnie bezpośredni charakter.Badania, o których obecnie powiemy, zdają się dowodzić, że poczucie sprawowania — za pośrednictwem własnych działań — kontroli nad rzeczywistością i aktualną sytuacją (tzw. kontrola behawioralna), a także przekonanie, iż przebieg zdarzeń daje się w pewnym stopniu przewidzieć, iż posiada charakter regularny i uporządkowany (tzw. kontrola poznawcza) — towarzyszą dobrej samokontroli i emocjonalnemu opanowaniu.

Przypuszcza on np., że osoby, które zawsze przyjmują postawę analityczną (a więc, te, w których zachowaniu percep- cyjnym występuje element sztywności), będą okazywały obsesyj- no-kompulsywne rysy osobowości, brak „ciepła” i spontaniczności w działaniu. Natomiast jednostki w równym stopniu zdolne przyjąć w badaniu eksperymentalnym postawę analityczną, jak też, w za­leżności od wymagań sytuacji, przesuwać się na kontinuuiji tego wymiaru w kierunku globalności, będą odznaczały się zupełnie od­miennymi rysami osobowości, mianowicie zdolnościami twórczymi i bogatszym, rozbudowanym życiem wewnętrznym. Autor suge­ruje więc, że występują zasadnicze różnice między ludźmi, którzy mogą funkcjonować w sposób niezależny od pola, a tymi, którzy muszą to czynić. Jest możliwe, że samokontrola, jako cecha osobowości czło­wieka, ma związek przede wszystkim z możliwością spostrzegania analitycznego, a nie z jego koniecznością (sądzimy bowiem, że po­ziom samokontroli jest ściśle skorelowany ze stopniem swobody wyboru zachowania przez jednostkę).

Możliwa jest też inna interpretacja. Kazimierz Obuchowski (1970, s. 61 – 67), poddając krytyce niektóre z założeń teorii Witki­na, zwraca uwagę, że nie dokonano w niej zasadniczego rozróż­nienia między zdolnością do przyjmowania postawy analitycznej a motywacją do jej przejawiania, co może postawić pod znakiem zapytania wiele osiągniętych w zespole H. Witkina wyńików. K. Obuchowski (1970, s. 57) stawia np. następujące pytania: „Czy jeśli wywoła się dzięki odpowiedniemu doborowi materiału ba­dawczego zainteresowanie u osoby zależnej od pola, to nabierze ona tym samym cech osoby niezależnej od pola? Skoro zależność od pola jest zmienną zależną od rodzaju zadania i od motywacji, to w jaki sposób moglibyśmy uważać ją za podstawowy wymiar osobowości?” Kierując się analogiczną ideą, P. Wachtel (1968) na podstawie swoich badań i obserwacji proponuje, aby odróżnić zdol­ność do wykazywania postawy analitycznej lub globalnej od pre­ferencji stylistycznej, tzn. skłonności do przyjmowania określonej postawy.

<< previous posts || next posts >>